ownlog.com_______________________//autumn'03 ___//mój ownlog
21.
Link :: 01/10/2009 :: 17h24
Teraz jestem tu.
skomentuj (0)


20. Po pierwsze -
Link :: 29/09/2009 :: 18h34
jednak jestem stworzeniem miejskim, zdecydowanie. Mimo że to konkretne miasto akurat, miasto-na-wu alias miasto-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać, bije rekordy obrzydliwości.

Po drugie - mam w szufladzie nowy, czysty, zieloniutki indeks i uważam, że jest w tym jakaś mistyka. Jaka dokładnie, uprzejmie proszę nie pytać.

Po trzecie - choć mam alergię na przesadne entuzjazmowanie się życiem jako zjawiskiem samym w sobie - muszę przyznać, że ostatnio wszystko mi się udaje, dzieją się same miłe rzeczy i trudno się z tego nie cieszyć. Ta jesień będzie dobra. Właściwie to już jest.

skomentuj (3)


19. Mam
Link :: 14/09/2009 :: 22h21
około miliona schiz i jeszcze więcej głupich myśli na minutę. Telepią się we mnie przeszłość i przyszłość jednocześnie; przeszłość jaka była, każdy widzi, a w lepszą przyszłość jakoś mi trudno uwierzyć, mimo wysiłków. Tak więc zamiast wiary, nadziei i miłości mam schizy. Każdemu według jego zasług. Przestałam się nawet przejmować, po prostu przeczekuję. Tymczasem chyba kupię sobie jakieś tabletki na uspokojenie.

// Połowa września. Dwa lata temu o tej porze roku siedziałam w moim cudownym eLO i rozmyślałam, jaki by tu znaleźć pretekst, żeby urwać się z następnej lekcji. Dziś ledwo pamiętam już, jak ta szkoła wyglądała. To znaczy: pamiętam modernistyczny budynek z czerwonej cegły i ściany w pięknym kolorze musztardy, ale lekcje, sprawdziany, zeszyty, prace domowe...? Nie mieści mi się w głowie, że chodziłam kiedyś na tak egzotyczne przedmioty jak fizyka czy biologia, że znałam wzór na deltę, że spędzałam długie godziny na wkuwaniu rozmaitych dat i rozkminianiu maturalnego klucza z polskiego.
Od maja 2008, czyli od półtora roku, nie dotknęłam żadnego podręcznika (a przynajmniej żadnego podręcznika napisanego po polsku... choć jak się zastanowić, to na francuskich studiach miałam tylko książkę do greki), czytam to, co chcę, zastanawiam się nad tym, co mnie interesuje, piszę o rzeczach, które mnie obchodzą.
I nie mam już ambicji, żeby wiedzieć wciąż więcej i więcej. Czasem zamiast śledzić literki w książce, wolę sobie popatrzeć na to, co akurat mam przed sobą albo ugotować dobry obiad.
Nie mam też wyrzutów sumienia, gdy - powiedzmy - teza jakiegoś mądrego artykułu kojarzy mi się z jakąś sceną z sitcomu. Bo kto powiedział, że nie powinna? Dwa lata temu po prostu nie przyszłoby mi to do głowy: wiadomo było z góry, że sacrum nie miesza się z profanum, że nauka sobie, a rozrywka sobie.

Na polonistyce podobno niestandardowe myślenie jest skarbem, załóżmy więc, że jest cień szansy, że podbiję Warszawę również w kwestiach naukowych. W sumie czemu by nie. I tego trzymać się trzeba.

Poza tym marzy mi się powrót do Paryża w charakterze magistranta na Sorbonie - dostać stypendium socjalne i zająć się jakimś ciekawym, emigracyjno-tożsamościowo-literackim tematem, jeździć codziennie metrem, ligne trois, na mapie kolor zielony, stacja Malesherbes. Ale o tym mogę myśleć dopiero za trzy lata. Na razie mam do rozważania moje schizy.

skomentuj (0)


18. Gruba
Link :: 09/09/2009 :: 21h56
kreska.

-------------------------

// Świat okazuje się jednak piękniejszy, niż przypuszczałam. I znacznie mniej skomplikowany. Mam nadzieję, że to wrażenie, choć może głupie, nie opuści mnie jeszcze przez jakiś czas.
Plan na przyszłe miesiące - podbić Warszawę. Na razie udało mi się wygrać z Usosem i zarejestrować na zajęcia, na których zostało jedno jedyne, biedne, samotne miejsce (pozostałe 59 zostało zajęte podczas poprzedniej tury, dawno temu, kiedy łudziłam się jeszcze, że zostanę studentką Ujotu). A temat tych zajęć brzmi: protokół dyplomatyczny.



skomentuj (2)


17.
Link :: 02/09/2009 :: 22h21
Nie potrafie tego wszystkiego napisac. A to znak, ze jest juz bardzo zle. Jesli pazdziernik tego nie zmieni, to juz chyba nic nie zdola i rozsypie sie na drobne kawaleczki, zeby uzyc tak banalnej metafory. Starajac sie wymazac z pamieci cala mocno niesatysfakcjonujaca przeszlosc, zapomnialam o jednym: ze gdy to zrobie, zabraknie mi jakiegokolwiek punktu oparcia. Tak, zycie sklada sie z ludzi, w moim przypadku glownie z nieslownych, olewajacych, nietaktownych i pozbawionych empatii - przynajmniej wedlug mej percepcji, choc trzeba przyznac, ze swietnie sobie radze z generowaniem daleko idacych interpretacji - u ktorych trzeba zebrac o zainteresowanie. Dla przykladu, z ludzi, ktorzy proponuja mi ni z tego, ni z owego spotkanie w celu "Ty mi opowiesz o Francji - cos wiecej, niz wiem teraz, bo nie wiem prawie nic - a ja Tobie o Stanach, bo tez nic prawie nie wiesz ode mnie". Pewnie powinnam byla zgodzic sie z usmiechem zamiast palnac "kup sobie kurwa przewodnik", ale... coz. Sprawy za daleko zaszly.

---
Kiedys taki wpis trafilby z pewnoscia na mego supertajnego, zahaslowanego bloga, nie do przestrzeni publicznej, ale skoro sprawy zaszly tak daleko, to ja mam to w dupie. I tak nikt tego nie czyta, a jak przeczyta, moze sie zastanowi i wyciagnie jakies wnioski. Na zdrowie. Czego i sobie zycze. 

skomentuj (0)


16.
Link :: 28/08/2009 :: 14h25
Et voilà - deux mois écoulés, deux mois dans un petit village au calme et au soleil. Le plein été, la vie contrairement - reduite au minimum. Rien ne bouge dans cet air suffocant. Rien ne bouge, rien ne sonne, rien ne se passe. Comme si je n'avais pas de téléphone ni d'internet... comme si je n'existais pas. Ce qui est vrai, probablement.
(Syndrome du XXI siècle).

Non, toutes cettes nouveautés, Varsovie, les études - je m'en fous. J'en ai pas peur, je m'en fous, tout simplement.  
  

skomentuj (0)


15. z quizu na facebooku
Link :: 12/08/2009 :: 21h00
Jaką dzielnicą Warszawy jesteś?
Wynik: ŻOLIBORZ

Jestes poetą lub innym artystą. Masz na wyjebaniu cały świat, a Żoliborz jest dla ciebie Paryżem warszawskich dzielnic.

Nigdy nie byłam na Żoliborzu, ale w sumie jestem za.

skomentuj (1)


14. Żeby powiedzieć
Link :: 30/07/2009 :: 20h33
jaki jest dziś dzień tygodnia, musiałabym spojrzeć w kalendarz. Ale po co, przecież to nie ma znaczenia.
Zamiast: prowadzę z mamą niekończące się rozmowy o urządzaniu wnętrz, maluję płot, układam rzeczy w szafach, biegam za kotem po ogrodzie, odbywam półgodzinne spacery do sklepu.
Mimo padającego deszczu powietrze ciągle gęstnieje. Poza tym w sielskim krajobrazie kaszubskiej wsi nic się nie zmienia. Nawet daty - jeśli zapomni się przewrócić kartkę.

Zmuszam się do pisania. Straciłam (jeśli kiedykolwiek ją miałam, co jest dyskusyjne) umiejętność układania życia w logicznie spójne, sensowne opowieści. Potrafię już tylko odnotowywać fakty. Których jest tak niewiele, coraz mniej.

---
Można powiedzieć - oswoiłam Warszawę. Przynajmniej jeden sukces. Teraz chciałabym, żeby mieszkanie samo się znalazło. Całą resztę chyba jakoś ogarnę.

skomentuj (0)


13. Gdy przechodzę
Link :: 25/07/2009 :: 13h42
na dietę składającą się głównie z czekolady, jest to niezawodny znak, że jestem bliska nerwicy.

Poza tym - prowadzę fascynujące życie towarzyskie i nie tylko, dziś na przykład znalazłam własny pamiętnik z '97. Niech żyją wakacje.

skomentuj (0)


12. Nie umiem
Link :: 19/07/2009 :: 13h02
się z takiego obrotu spraw cieszyć. Ale martwić też nie umiem. W końcu to nie ja podjęłam tę decyzję; podjęła się sama. Wypada zatem się nie wtrącać i uwierzyć tej tajemniczej sile odpowiedzialnej za życiowe wybory, że jest racjonalna i wie, co robi. W przeciwieństwie do mnie.

Bo ja najchętniej poszłabym się przejść do Ogrodu Luksemburskiego. 1500 kilometrów stąd podobno na przemian: upał i burze.

Na razie więc piję kawę i odwlekam moment, w którym będę się musiała czymś na serio zająć. 

skomentuj (0)


[Księga gości]

link1
link2
link3

ownlog.com
fotolog.pl

2009
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń